Konkurs, który zabolał. Złość i niezadowolenie w polskim obozie

Konkurs, który zabolał. Złość i niezadowolenie w polskim obozie

AUTOR: Biuro Prasowe Pucharu Świata Wisła 2021 DNIA: 04-12-2021
Polska zajęła czwarte miejsce w konkursie drużynowym Pucharu Świata w Wiśle. Przez dużą część konkursu nasi zawodnicy byli w czołowej trójce, a nawet na prowadzeniu. Ostatecznie skończyli zaraz za podium, ale z dużą stratą punktową. Wygrali Austriacy przed Niemcami i Słoweńcami.

Naszym najlepszym zawodnikiem był Piotr Żyła. 34-latek zaczynał konkurs dla naszej drużyny. I oddał dwa bardzo równe skoki. Po zawodach narzekał jednak nieco na dziury w powietrzu. - Najważniejsze, że moje skoki były stabilne. Nie ukrywam, że przydałoby się w nich trochę powietrza. W drugim skoku popchałem fajnie do progu, a potem dziura. Nic nie było. W pierwszym z kolei dostałem podmuch na buli. Narty mnie uderzyły i tam mnie trochę rozebrało - barwnie opowiadał Żyła, podkreślając, że to był dla niego kolejny dobry dzień na skoczni.

Tyle, ile mógł, zrobił Andrzej Stękała. Zawodnik z Dzianisza błysnął w pierwszym skoku. W drugim było znacznie krócej. Po tej słabszej próbie nasza drużyna straciła fotel lidera. - Ten pierwszy skok był całkiem dobry, a do tego dopisały warunki. Jest niedosyt, bo chciałoby się stanąć na podium - krótko powiedział Stękała.

Dobry pierwszy skok miał Dawid Kubacki, ale w drugim spadł na zeskok bardzo szybko. Zbyt szybko. Po tym skoku Polska spadła z trzeciego na szóste miejsce. To zabolało naszego byłego mistrza świata. - Na pewno jest frustracja, bo przychodzimy walczyć o najwyższe lokaty i nie ma co ukrywać, że taki skok burzy te szanse dość konkretnie. Jest złość. Teraz czekam na to, co trenerzy powiedzą. Jeśli będzie to tylko wiatr, to w cudzysłowie, nie ma problemu, jutro walczymy dalej. Jeśli jednak pojawił się tam jakiś błąd, to trzeba będzie trochę bić się dziś po plecach - mówił Kubacki.

Występ naszej drużyny kończył Kamil Stoch. Nasz najlepszy skoczek oddał dwa dobre skoki, ale z metrów wcale tak nie wynikało. Nie dziwi zatem fakt, że złościł się on po konkursie. - Nie ukrywam, mamy parszywą robotę. Nie jest łatwo zaakceptować taki konkurs i wyniki. Uważam, że zrobiliśmy tyle, ile się dało. Skakałem na dobrym poziomie, a jednak nie było informacji potwierdzającej to w postaci metrów. I to boli - wykrztusił z siebie po zawodach, bo nie było mu łatwo zaakceptować takie wyniki konkursu.

A jak ocenił te zawody trener kadry Michal Doleżal? - Zawsze walczymy o podium, dlatego nie jesteśmy zadowoleni. Trzeba jednak wyciągnąć pozytyw i pójść właśnie w tym kierunku - powiedział trener.