COC w Wiśle: Miętus i Kłusek oceniają sobotni konkurs

COC w Wiśle: Miętus i Kłusek oceniają sobotni konkurs

AUTOR: Anna Karczewska / PZN DNIA: 25-09-2016
Krzysztof Miętus i Bartłomiej Kłusek po raz kolejny tego lata wywalczyli punkty w zawodach Pucharu Kontynentalnego. W sobotnim konkursie na skoczni im. Adama Małysza w Wiśle Kłusek wywalczył 16. miejsce, natomiast Miętus ukończył rywalizację na 23. pozycji. Zobaczcie, co o pierwszym konkursie Letniego Pucharu Kontynentalnego powiedzieli nasi zawodnicy.

Bartłomiej Kłusek dwukrotnie w zawodach uzyskał skok na odległość 122,5 metra. - Jeszcze nie były to takie skoki jakie chciałbym oddawać, ale były na pewno lepsze niż te w ostatnich konkursach, bo tam była tragedia - ocenia reprezentant Polski. - Trochę pozbierałem się w tej Wiśle i te skoki zaczynają iść w dobrym kierunku, choć do tego jest jeszcze daleko - dodaje. - Mam jeszcze problem z dojazdem, spóźniam skoki i potem za bardzo idę biodrem do nart, wytrącam prędkość w pierwszej fazie lotu, przez co potem mam wysokość, ale w drugiej fazie nie mogę odlecieć i to jest taki mój główny błąd, to odbicie - przyznaje 23-latek. - W poprzednich dwóch tygodniach miałem ten sam błąd, natomiast tutaj było już troszkę lepiej, ale to jest jeszcze dalekie od tego, czego od siebie oczekuję. Nie były to na razie jakieś dobre skoki, ale poprawne. Punkty są, dlatego z tego się cieszę - opowiada podopieczny Roberta Matei. - Lato zaczęło się dość dobrze, jednak potem moje skoki były gorsze. Następnie przyszedł fajny konkurs we Frenstacie. Tam te skoki były znacznie lepsze, ale potem znowu było słabo i teraz powoli może zaczyna iść w tą właściwą stronę. Tak mi się wydaje - tłumaczy Kłusek. - Warunki były bardzo dobre do skakania. Praktycznie nie wiało, minimalnie był wiatr, ale tak jest w każdym konkursie, bo nie ma zawodów bezwietrznych, ale było bardzo sprawiedliwie i żeby jutro tak było, to będzie fajnie - podsumowuje zawodnik Kadry Narodowej B.

Krzysztof Miętus w pierwszej serii wylądował na 116 metrze, a w drugiej uzyskał 119,5 metra. - Nie do końca jestem zadowolony ze swoich skoków. Ten drugi skok był co prawda całkiem niezły, ale nie był taki jaki bym sobie wyobrażał. Przede wszystkim pierwszy skok zawaliłem, był spóźniony, za bulą dostałem później taki pasywny wiatr i zabrakło tych metrów - ocenia Miętus. - Nie wiem jakie były tam warunki, ale myślę, że były w miarę równe dla wszystkich - dodaje. - Te skoki nie były dzisiaj jakieś super, ale były już lepsze jak te przez ostatnie dwa tygodnie, które można powiedzieć, że były kiepskie - kontynuuje. - Na razie myślę, że to lato mogę podsumować na plus i to co zaplanowałem, w miarę wykonuję. Jednak czeka mnie do zimy jeszcze trochę pracy i mam nadzieję, że uda mi się wyeliminować te błędy - podsumowuj 25-latek.