Adam Małysz: Wracam do skoków! Chcę pomóc!

Adam Małysz: Wracam do skoków! Chcę pomóc!

AUTOR: redbull.com DNIA: 08-10-2016
Adam Małysz ogłosił dziś w Wiśle powrót do skoków narciarskich w nowej roli - dyrektora koordynatora Kadry Narodowej w skokach narciarskich i kombinacji norweskiej PZN. Zapraszamy do lektury bardzo ciekawego wywiadu, jaki Małysz udzielił swojemu sponsorowi – firmie Red Bull.

Jakub Ciastoń: Adam, wiadomo już, że nie pojedziesz na najbliższy Rajd Dakar, ale wcale nie będziesz miał więcej wolnego czasu, bo wracasz do skoków!

Adam Małysz:
Kibice domyślali się, że coś jest na rzeczy, bo przestałem jeździć, a poza Dakarem zawsze miałem przecież w roku kilka innych startów i testów samochodu. Dostałem kilka propozycji z różnych stron, m.in. od Polskiego Związku Narciarskiego, który już od trzech lat zapraszał mnie, żebym wrócił do nich i wspomógł doświadczeniem przy skokach i kombinacji norweskiej. Po pół roku bezskutecznego szukania sponsorów rajdowych, w końcu zdecydowałem się przyjąć propozycję PZN. Tak, wracam do skoków!

Co będziesz robił? W jakiej roli idziesz do PZN?

- Będę pomagał, nie wyobrażam sobie robić czegoś, co nie będzie sprawiało mi przyjemności i satysfakcji. Jeśli nie mam możliwości, żeby kontynuować kariery rajdowej, to powrót do korzeni, do ludzi, przy których dobrze się czuję, dobrze ich znam, do rzeczy, które są mi bliskie, wydaje się naturalny. Wierzę, że mam doświadczenie, które będę mógł przekazać innym. Formalnie mam pełnić rolę dyrektora sportowego skoków i kombinacji norweskiej w PZN. Mam być takim koordynatorem, menedżerem. Fajna funkcja, bo nie będę się skupiał wyłącznie na kadrze A, ale będę też pomagał kadrze B, juniorom, czyli zajmował się czymś, co i tak ostatnio robiłem, bo w wolnych chwilach starałem się być blisko młodych zawodników. Naprawdę liczę też, że uda się pomóc kombinacji norweskiej, warto wspierać tę dyscyplinę.

Mam wrażenie, że jakaś tajemna siła i tak przyciągała cię w stronę skoków od jakiegoś czasu. Przecież byłeś nieformalnym doradcą PZN – Stefan Horngacher w roli trenera kadry to przecież twój pomysł.

- Jak związek szukał nowego trenera, to przyszedł po opinię do mnie, także rzeczywiście jakoś blisko wszystkich spraw i tak byłem. Znam Stefana, znam jego metody, był przecież kiedyś w Polsce, pracował z juniorami, przez ostatnie lata był asystentem kadry Niemiec, gdzie sporo się nauczył i podpatrzył. Myślę, że to dobry ruch i Stefan będzie mógł wnieść wiele nowego w polskie skoki. Cieszę się, że Stefan przyszedł do Polski.

Masz jakieś pomysły, które będziesz chciał wdrożyć jako dyrektor sportowy?

- Kilka mam, nawet, gdy byłem aktywnym rajdowcem, zawsze starałem się być blisko skoków, podpatrywałem nowinki, wsłuchiwałem się w różne opinie, rozmawiałem z ludźmi. Jakieś przemyślenia mam i na pewno będę o nich dyskutował, ale to nie jest moment, by rozmawiać o szczegółach. Zobaczymy, co się uda zrealizować.

Jak oceniasz Letnią Grand Prix? Maciek Kot spisał się rewelacyjnie, ale już tak bywało, że latem latał daleko, a zimą coś ciągnęło go w dół. Masz pomysł, na czym polega problem?

- To jest bardzo trudne pytanie, nikt nie jest w stanie na razie na nie odpowiedzieć. Tak już jest, że pewna grupa zawodników skacze dobrze latem, a zimą już niekoniecznie. Czasem to kwestia specyfiki nawierzchni, rozbiegu, czy nawet temperatury powietrza. Ale są też tacy, którzy potrafią to robić niezależnie od pory roku. Mam nadzieję, że Maciek należy do nich, tylko coś musi w nim zaskoczyć, żeby zimą poczuł się tak, jak latem. Wierzę, że Stefan będzie umiał pomóc Maćkowi i znajdzie jakieś rozwiązanie, ja oczywiście też będę go szukał.

Czy Kamil Stoch będzie jeszcze latał tak jak w Soczi? Czego mu brakuje?

- Powtórzę to samo, co mówię od jakiegoś czasu. To jest typowe zmęczenie materiału. Kamil wskoczył na niesamowity poziom, a potem przyszedł lekki dołek, który jest naturalny, bo nie da się skakać tak daleko cały czas. To bardziej sprawa mentalna niż techniczna, czy sportowa. Ale te dalekie skoki wrócą, jestem pewien. Jeszcze będziemy się cieszyć z dalekich skoków Kamila. Inna sprawa, że Polacy przed Soczi bardzo szybko zaadoptowali się do nowych przepisów dotyczących kombinezonów i długości nart. Świat potem nas dogonił i dziś konkurencja jest dużo bardziej wyrównana, jest trudniej. Łukasz Kruczek wykonał świetną robotę i brawo mu za to, ale prawda jest taka, że w sporcie co jakiś czas potrzebny jest nowy impuls, żeby pójść do przodu. Może ten stan, gdy było dobrze i nic nie zmienialiśmy, tylko dlatego, że było dobrze, trwał nieco za długo. Wierzę, że przyjście Stefana Horngachera będzie właśnie takim nowym impulsem i da naszym chłopakom zastrzyk energii.

Jak będzie wyglądała twoja praca? Będziesz jeździł na Puchary Świata?

- Będę miał wolną rękę, nie jestem w stanie być wszędzie, bo zabrakłoby dnia i nocy (śmiech). Ustalimy jakąś listę priorytetów i na pewno będę jeździł tam, gdzie będę najbardziej potrzebny. Ale moja funkcja jest trochę nadzorcza, więc sam muszę się zastanowić, gdzie mogę coś podpatrzeć, skontrolować, pomóc. To musi zająć trochę czasu.

Będziesz łączył pracę w PZN z rolą komentatora telewizyjnego?

- To się jeszcze okaże, ale ponieważ będę pracował w PZN, to już raczej nie będę komentatorem, nie chcę łapać dziesięciu srok za ogon (śmiech). Być może pojawię się w telewizji, ale w roli eksperta reprezentującego PZN.

***
Więcej można przeczytać na oficjalnej stronie Redbull.com >> kliknij tutaj <<