M. Wantulok: „Kombinacja fajnie zaczyna funkcjonować”

M. Wantulok: „Kombinacja fajnie zaczyna funkcjonować”

AUTOR: Marcelina Skubis / Biuro Prasowe Mistrzostw Polski DNIA: 13-10-2016
Mateusz Wantulok był zadowolony z wyników swoich podopiecznych w Mistrzostwach Polski w Szczyrku oraz w Wiśle. Jak podkreśla trener naszych kombinatorów norweskich, dyscyplina ta zaczyna w Polsce coraz fajniej funkcjonować, a młodzi zawodnicy starają się gonić tych starszych zawodników.

Marcelina Skubis: Jak podsumujesz te piątkowe i sobotnie Mistrzostwa Polski?

Mateusz Wantulok:
Myślę, że na Mistrzostwach Polski w kombinacji norweskiej robi się coraz ciekawiej. Już nie wygląda to tak, że przed startem wszystko wiemy, bo praktycznie wcześniej nie miał kto rywalizować, a teraz ta stawka się wyrównuje. Młodsi coraz lepiej się rozwijają, starają się gonić tych starszych zawodników, także fajnie to zaczyna funkcjonować. Ogólnie z Mistrzostw Polski jestem zadowolony oraz ze startu swoich podopiecznych: Adama, Pawła i drugiego Pawła, który osiągnął w sumie swój życiowy sukces. Paweł Twardosz zajął trzecie miejsce pierwszego dnia. O to chodzi w tym wszystkim, żeby cały czas iść do przodu i malutkimi kroczkami realizować swoje cele. Natomiast jedynym minusem w tym wszystkim było chyba to, że te trasy były za mało wymagające. Mieliśmy nadzieję, że choć jeden start będzie na przykład w Istebnej, czy choćby tutaj gdzieś w Wiśle i ta trasa będzie bardziej selektywna, czyli jakieś podbiegi, które mieli biegacze na Pucharze Polski w Istebnej. Sami zawodnicy jednak wolą się już sprawdzać na konkretnych trasach, a tu nie było nawet jak wyprzedzać, było to bardzo niebezpieczne, ponieważ było wąsko. Mam nadzieję, że w przyszłym roku uda się już lepiej zorganizować te trasy i wcześniej będzie możliwość sprawdzenia się z biegaczami.

Jakie macie teraz plany?

Najbliższe plany są takie: w poniedziałek wyjechaliśmy na 10-dniowy obóz na lodowiec do Ramsau. Dwa dni później mamy badania wydolnościowe w Katowicach i po badaniach wyjeżdżamy znowu do tunelu w Oberhofie na tygodniowy obóz. Tak wygląda nasz październik, natomiast w listopadzie będziemy się już rozglądać za śniegiem naturalnym. Mam nadzieję, że w Ramsau może pogoda nam coś dobrego przyniesie i nie będziemy zmuszeni wyjeżdżać gdzieś do Skandynawii w poszukiwaniu skoczni i ośnieżonych tras biegowych. Jednak te warunki tam nie wpływają korzystnie na zawodników, zwłaszcza jak się jest tam długo. Dni są krótkie, noc bardzo długa i wprowadza to później taki niekorzystny, depresyjny klimat w całej drużynie.

Masz jakieś oczekiwania na najbliższy sezon?

No na pewno chcemy się bardzo dobrze zaprezentować na głównych imprezach. Poza tym startuje już kwalifikacja olimpijska, także będziemy walczyć o punkty i nominacje na Pjongczang. Priorytetem są na pewno Mistrzostwa Świata w Lahti i przy okazji Zimowa Uniwersjada. Chłopaki po prostu muszą wystartować, bo to są jedyne takie fajne zawody, gdzie mogą naprawdę coś tam zarobić. Nie będę owijać w bawełnę, bo jakie to są zawody o czapkę gruszek i nikt tam nie jeździ, ale warunki finansowe są w Polsce takie jakie są i dlatego musimy tak i tak startować na takich imprezach.