Dawid Kubacki: "Normalne skoki, nic więcej”

Dawid Kubacki: "Normalne skoki, nic więcej”

AUTOR: Marcelina Skubis / Biuro Prasowe FIS Grand Prix Wisła 2017 DNIA: 14-07-2017
Dawid Kubacki podczas czwartkowych kwalifikacji był drugim najlepszym zawodnikiem. Do zwycięzcy, Macieja Kota, stracił jedynie 0,7 punktu. Skoczek z Nowego Targu bardzo dobrze poradził sobie z nie najlepszymi warunkami i doskonale wypełnił swoje zadanie.

Dzień kwalifikacji dla wielu zawodników nie jest dniem rywalizacji, a jedynie dniem treningowym. Tak samo było w przypadku Dawida Kubackiego: - Ten dzisiejszy dzień był traktowany czysto treningowo i tak do tych zawodów podchodziłem, do tego dzisiejszego skakania.

Nowotarżanin był zadowolony ze swoich skoków, pomimo tego, że do kwalifikacyjnego zwycięstwa zabrakło bardzo niewiele. - Myślę, że swoje zadanie wypełniłem na dzień dzisiejszy. Skok był całkiem dobry. Warunki miałem takie troszeczkę nie najlepsze, ale myślę, że w takich warunkach sobie odpowiednio poradziłem. To drugie miejsce jak najbardziej mnie satysfakcjonuje. Tutaj też nie chodzi o to, żeby się popisywać w kwalifikacjach, od tego są konkursy i z taką myślą dalej będę pracował po prostu - ocenia swoje próby 27-latek.

W czwartek pogoda nie rozpieszczała organizatorów inauguracyjnych zawodów FIS Grand Prix w Wiśle. Konieczna była modyfikacja godzin, a sędziowie zaproponowali asekuracyjną wysokość belki. - Nie narzekałem jakoś na warunki, ale do belki jaką nam sędziowie zaaplikowali, bo wtedy ciężko po prostu odlecieć. Tak naprawdę to nie ma tutaj na co narzekać, to jest seria treningowa. Normalny skok, ale niska belka i słabe warunki to też metrów za dużo nie ma, ale to jest normalna sprawa, zwłaszcza na treningu. Czasem jest lepiej jak te zawody idą z troszeczkę za niskiej belki, niż jak pójdą zza wysokiej. Na pewno to jest bezpieczniejsze i nie widzę w tym żadnych powodów do narzekania - powiedział Kubacki.

Dawid został wybrany przez trenera do reprezentowania Polski podczas piątkowego konkursu drużynowego. Zawodnik ocenił szansę na drużynowe podium. -  Tutaj pokazujemy, że jesteśmy mocną drużyną i mamy tego świadomość, ale zawody to zweryfikują. Nikt się nie nastawia na jakieś konkretne miejsca. Plan jest bardzo prosty, przychodzimy na skocznię i robimy to, co do nas należy, a jakie będą wyniki, to zobaczymy już po konkursie - zakończył podopieczny Stefana Horngachera.