Hamann znów najlepszy w Wiśle! Pierwsze punkty Krzaka

Hamann znów najlepszy w Wiśle! Pierwsze punkty Krzaka

AUTOR: Anna Karczewska DNIA: 19-09-2020
Za nami pierwszy i ostatni tego lata weekend z zawodami Pucharu Kontynentalnego w skokach narciarskich mężczyzn. Rywalizację na Skoczni im. Adama Małysza w Wiśle Malince zdominował reprezentant Niemiec Martin Hamann, który w sobotę ponownie triumfował na wiślańskim obiekcie. Na drugim stopniu podium stanął po raz kolejny Norweg Sander Vossan Eriksen, natomiast trzecie miejsce wywalczył Austriak Timon-Pascal Kahofer. Najlepszy rezultat z biało-czerwonych osiągnął ósmy Stefan Hula, a pierwsze w karierze pucharowe punkty wywalczył Jarosław Krzak, który ukończył konkurs na 23. miejscu.

Na starcie sobotniego konkursu Letniego Pucharu Kontynentalnego zobaczyliśmy 48 zawodników z 12 krajów. Drugie zwycięstwo na Skoczni im. Adama Małysza odniósł Niemiec Martin Hamann, który po skokach na odległość 121,5 oraz 137,5 metra pewnie wygrał rywalizację. - To był dla mnie naprawdę fajny weekend, a moje skoki również były w porządku. Bardzo cieszę się z tego zwycięstwa. Pierwszy skok w pierwszej serii był dobry i może zabrakło trochę szczęścia do warunków. Natomiast finałowa runda była perfekcyjna - mówi z uśmiechem na twarzy Martin Hamann.

Podobnie jak w piątkowych zwodach drugie miejsce wywalczył reprezentant Norwegii Sander Vossan Eriksen, który w pierwszej serii uzyskał 129,5 metra, a w finale wylądował na 123 metrze. - Myślę, że dzisiejsze zawody w moim wykonaniu były lepsze, niż wczorajsze i jestem z nich bardzo zadowolony. W drugiej serii miałem trochę pecha, ponieważ obniżono belkę, a wiatr nie był tak dobry jak podczas poprzednich skoków. Jednak nie mam na co narzekać. Dwa razy pod rząd stanąłem na drugim stopniu podium, więc jest to świetny wynik - przyznaje Norweg. - Osiągnąłem tutaj najlepszy w mojej karierze rezultat w Pucharze Kontynentalnym. Dobrze jest uzyskać zadowalający wynik w ostatnich zawodach przed zimą i jedynych zmaganiach z cyklu Pucharu Kontynentalnego tego lata. Organizacja konkursów w Wiśle była również bardzo dobra. Pomimo tego, iż nie było tutaj tylu kibiców ile zawsze jest, to atmosfera była przyjemna - dodaje Eriksen.

Podium uzupełnił 21-letni Austriak Timon-Pascal Kahofer, który skoczył 120 oraz 131,5 metra. - To był bardzo dobry weekend dla mnie. Na początku mój pierwszy skok nie był zbyt dobry, ale dzięki drugiemu osiągnąłem miejsce na podium i to jest wspaniałe. To moje pierwsze podium w karierze i jestem bardzo wdzięczny za cały dzień - podsumowuje Austriak.

Biało-czerwonych zabrakło na podium, ale lokaty w czołowej „10” sobotniego konkursu wywalczyło dwóch naszych reprezentantów. Ósme miejsce zajął Stefan Hula, który lądował odpowiednio na 120 i 127 metrze. A tuż za Hulą uplasował się Klemens Murańka, który tego dnia oddał skoki na odległość 119 i 127 metrów. - Każde zawody są dla nas ważne i chcemy zajmować jak najlepsze miejsca. W tym okresie istotne są dla nas każde detale oraz zadania, które mamy do wykonania na skoczni. I z tego jestem w miarę zadowolony. Wszystkie skoki, no może poza jednym, były na dobrym poziomie. W sobotę wszystkie skoki były podobne, także forma jest ustabilizowana, ale wiem, że stać mnie jeszcze na lepsze próby, bo takie na treningach się pojawiają. Teraz jest czas na to, aby te najlepsze skoki wprowadzić do zawodów - opowiada Stefan Hula.

W sobotnich zawodach punkty zdobyło łącznie ośmiu polskich skoczków. Na 11. miejscu zawody ukończył Tomasz Pilch (119 i 130,5 m), a na 12. Aleksander Zniszczoł (119,5 i 128 m). Punktowali również: 19. Andrzej Stękała (112 i 127,5 m), 20. Paweł Wąsek 112,5 i 121 m), 23. Jarosław Krzak (119 i 124 m) oraz 26. Maciej Kot (115 i 115,5 m).

Warto zaznaczyć, że Jarosław Krzak w Wiśle zadebiutował w zawodach Letniego Pucharu Kontynentalnego i w sobotnim konkursie wywalczył pierwsze w karierze punkty. - Tym razem nic mnie nie rozproszyło. Wyciągnąłem wnioski i skupiłem się na skoku. Ten skok z drugiej serii był porównywalny do dobrych skoków z piątkowych serii treningowych. W pierwszej rundzie zabrakło płynności na progu, natomiast w finale wyszło to solidnie - ocenia Jarosław Krzak. -  Do drugiej klasy szkoły średniej traktowałem skoki rekreacyjnie. Dziś mam wyjście awaryjne w postaci zawodu, co warto mieć z tyłu głowy, natomiast moja kariera teraz zdecydowanie przyspieszyła. Intensywność treningów jest dużo większa. Dobrze czuję się z tym, że wszystko toczy się dalej. Bałem się, że szkoła przeszkodzi w moim sportowym rozwoju, ale na szczęście tak się nie stało - podsumwuje 20-latek.